Vorder Grauspitz 2599 m n.p.m. – Liechtenstein

Opublikowano: 04.11.2024
Ilość wyświeteleń:
Lokalizacja: Alpy

Wraz z Pavolem, po zdobyciu Grossglocknera – najwyższego szczytu Austrii – pojechaliśmy do Szwajcarii, skąd mieliśmy wyruszyć na leżący w Alpach Retyckich najwyższy szczyt Liechtensteinu, przez który przebiega granica między tymi państwami. Nocowaliśmy w Malans. Zanim jednak dotarliśmy do naszego hotelu, przyjechaliśmy do innej miejscowości o tej samej nazwie, leżącej 20 km bliżej. Na dodatek, będąc wcześniej w Liechtensteinie, przegapiliśmy przejazd przez granicę ze Szwajcarią. Mówię Pavolowi, że chyba jesteśmy w Szwajcarii, bo wszędzie widać ich flagi, a on na to – w Liechtensteinie też wiszą. Jechaliśmy kawałek autostradą bez wykupionej winiety, ale na szczęście nikt nas nie zatrzymał, a i w tamtych czasach nie było za dużo kamer. Rano z hotelu pojechaliśmy do kolejki gondolowej Älplibahn, która przeniosła nas z wysokości 605 m na 1802 m n.p.m. Mieliśmy rezerwację, bo na tę kolejkę lepiej ją mieć. Po wyjściu z kolejki ruszyliśmy w kierunku Alp Bad, idąc ścieżką w trawiasto-kamienistym terenie. Minęliśmy kilka gospodarstw rolnych i dotarliśmy do Fläscher Alp. Dalej kontynuowaliśmy marsz do Alp Ijes, przechodząc przez 250-metrowy tunel Sunnespitz Ridge, który pozwala ominąć trudniejsze partie w paśmie górskim Sunnespitz. Alp Ijes leży na wysokości około 1930–1950 m n.p.m., i przy tym gospodarstwie pasterskim kończy się wygodna ścieżka przez dolinę, a zaczyna prawdziwe górskie podejście. Ścieżka prowadzi na stromy grzbiet – najpierw porośnięty trawą, a później grań staje się bardzo wąska i kamienista. Na podejściu do Hinter Grauspitz, tuż poniżej głównego wierzchołka (2574 m n.p.m.), stoi statuetka Madonny oraz stary metalowy krzyż. Stamtąd na Vorder Grauspitz mieliśmy jeszcze 300–400 metrów w linii prostej, ale musieliśmy między innymi pokonać stromą grań z kruszącą się skałą, gdzie asekurowaliśmy się liną. Dalsze podejście było już łatwiejsze. Na szczycie znajduje się księga odwiedzin, do której wpisaliśmy się. Do szczytu nie prowadzą żadne znakowane szlaki, dlatego mimo że pierwsze wpisy w księdze pojawiły się już na początku lat 90. XX wieku, została wypełniona może w jednej czwartej. Wracając, ominęliśmy stromą grań Hinter Grauspitz, trawersując zbocze góry po szwajcarskiej stronie. Po kilkuset metrach kontynuowaliśmy powrót prawie tą samą trasą, aż dotarliśmy do Älplibahn, która zwiozła nas na parking, gdzie czekał samochód.