Łomnicki Szczyt 2634 m n.p.m. – Słowacja
Łomnicki Szczyt to druga co do wysokości góra w Tatrach, a zarazem w całych Karpatach – choć czasem to miano przypisywane jest Lodowemu Szczytowi, w zależności od metody pomiaru. Na Łomnicę można wjechać, korzystając z systemu kolei linowych, które są jedną z największych atrakcji Tatr Słowackich. Pomysł budowy kolei na szczyt narodził się już w latach 20. XX wieku. Budowę rozpoczęto w 1936 roku, a w 1937 zakończono pierwszy odcinek do Łomnickiego Stawu (Skalnaté pleso), położonego na wysokości 1751 m n.p.m. Odcinek prowadzący z Łomnickiego Stawu na sam szczyt ukończono w 1940 roku. Już wtedy była to inwestycja wyjątkowo ambitna i trudna technicznie – zwłaszcza końcowy fragment robi wrażenie nawet dziś. Materiały budowlane na dolny odcinek transportowano głównie przy pomocy koni, natomiast prawie 300 ton wyposażenia i elementów konstrukcyjnych na odcinku górnym wnosili już ludzie – wspomagani przez tymczasowy wyciąg linowy oraz wojsko. Na archiwalnych zdjęciach widać tragarzy niosących stalowe belki ważące kilkadziesiąt kilogramów każdy. To robi wrażenie do dziś. Z Łomnickiego Stawu można również wyciągiem krzesełkowym dostać się na Przełęcz Łomnicką (2190 m n.p.m.). Właśnie tam zakończyła się moja pierwsza próba dotarcia na Łomnicę. Byliśmy w trójkę: ja, brat i kuzyn. Mieliśmy wielką ochotę na wjazd na szczyt, jednak kiedy dotarliśmy do Łomnickiego Stawu, zobaczyliśmy, że cały wierzchołek jest spowity chmurami – widoków by nie było, więc odpuściliśmy. Zamiast tego skorzystaliśmy z krzesełkowego wyciągu na Przełęcz Łomnicką, o długości 1138 metrów. Pierwszy taki wyciąg działał tu już w 1959 roku. Choć był środek lata, na przełęczy zaskoczyła nas śnieżna zawieja. Byliśmy w krótkich spodenkach i t-shirtach, więc powrót na wyciągu w takich warunkach nie należał do najprzyjemniejszych. Początkowo nie planowaliśmy wędrówek po wyższych partiach gór. W tamtych czasach nie było jeszcze potrzeby rezerwowania biletów z wyprzedzeniem – decyzję o podjeździe na miejsce podjęliśmy spontanicznie, przejeżdżając przez Tatrzańską Łomnicę. Kilka lat później, podczas kolejnej wizyty, wjazd na szczyt zaplanowałem z wyprzedzeniem i bilet zarezerwowałem online. Z parkowaniem nie było problemu – w pobliżu dolnej stacji powstał duży parking. Atrakcją dodatkową była spacerująca między samochodami sarna. Pierwszy odcinek – z wysokości 888 m n.p.m. do stacji Štart (1173 m) – pokonałem w około 10 minut. Trasa ma długość 1237 m, a różnica wysokości wynosi 285 m. Tam przesiadłem się do gondoli mieszczącej 15 osób, która w 8 minut przewiozła mnie 1732 metry dalej, na wysokość 1751 m n.p.m., do stacji Skalnaté pleso (Łomnicki Staw). Warto pamiętać, że godzina odjazdu na szczyt liczy się od stacji Skalnaté pleso, a nie od dolnej stacji w Tatrzańskiej Łomnicy. Na miejscu znajduje się schronisko, restauracja, plac zabaw „Kraina Świstaków”, obserwatorium astronomiczne (założone w 1943 roku) oraz wspomniany wcześniej wyciąg krzesełkowy na Przełęcz Łomnicką. To także ważny węzeł szlaków turystycznych. Sam staw ma średnicę około 100–120 metrów. Kolejka na szczyt to kolej wahadłowa – obsługiwana przez dwa wagoniki o pojemności 15 osób, które mijają się w połowie trasy, poruszając się w przeciwnych kierunkach. Trasa ma długość 1866 m, różnica poziomów to 855 m, a przejazd trwa 8,5 minuty. W środkowej części, nad urwiskiem Doliny Łomnickiej, wagonik wisi aż 150 metrów nad podłożem – widok robi wrażenie nawet na osobach bez lęku wysokości. Na szczycie można przebywać 50 minut. Znajduje się tam solidny, betonowo-metalowy budynek stacji kolejki przytwierdzony do skały oraz metalowe tarasy widokowe, z których rozciąga się panoramiczny widok 360°. Przy dobrej pogodzie można dostrzec nie tylko Tatry Słowackie i Polskie, ale również Niżne Tatry, a nawet szczyty w Czechach, na Węgrzech, w Rumunii czy na Ukrainie. Niestety – podczas mojego pobytu szczyt był całkowicie spowity we mgle, więc na widoki musiałem zdać się jedynie na wyobraźnię. Wewnątrz budynku znajdują się: kawiarnia Dedo Café, stacja meteorologiczna oraz obserwatorium astronomiczne z kopułą i teleskopem, a także anteny badawcze. Działa tu również niezwykły hotel – a właściwie luksusowe 2 apartamenty. Choć ceny zaczynają się od 500–600 euro za noc, to mimo wysokiego kosztu często na najbliższe miesiące nie ma już wolnych terminów.






















