Ceuta – Hiszpania
Ceuta to hiszpańska enklawa położona na północnym wybrzeżu Afryki, u wejścia do Morza Śródziemnego przez Cieśninę Gibraltarską. Zajmuje powierzchnię zaledwie 19,7 km² i liczy około 85 tysięcy mieszkańców. Mimo niewielkich rozmiarów miasto ma bogatą historię i strategiczne znaczenie. Ceuta była zamieszkana już w starożytności przez Fenicjan i Rzymian. Nad miastem wznosi się Monte Hacho, wzgórze uznawane przez wielu historyków za południowy filar legendarnych Słupów Heraklesa, które według starożytnych wyznaczały kres znanego świata. W 1415 roku Ceuta została zdobyta przez Portugalię, a od XVII wieku pozostaje pod panowaniem Hiszpanii. Do dziś Maroko uważa ją za część swojego terytorium, jednak administrację i pełną kontrolę nad miastem sprawuje Hiszpania. Dzięki swojemu położeniu Ceuta od wieków odgrywa ważną rolę w kontroli ruchu przez Cieśninę Gibraltarską. Do Ceuty przypłynęliśmy we trójkę porannym promem z Algeciras. Do portu dotarliśmy wypożyczonym samochodem podczas podróży po Andaluzji. Sam rejs przez Cieśninę Gibraltarską trwa około godziny i już z pokładu promu można podziwiać wybrzeża Europy i Afryki. Spośród najciekawszych miejsc, które odwiedziliśmy, największe wrażenie zrobiły na nas Murallas Reales – potężne Królewskie Mury z charakterystyczną fosą przecinającą przesmyk półwyspu. Zobaczyliśmy również Dom Smoków (Casa de los Dragones) z czterema rzeźbami smoków zdobiącymi dach budynku oraz Pomnik Herkulesa, nawiązujący do starożytnej legendy o Słupach Heraklesa. Spacerując po mieście, można dostrzec mieszankę wpływów europejskich i północnoafrykańskich, co nadaje Ceucie wyjątkowy charakter. Miasto zrobiło na nas bardzo dobre wrażenie. Choć znajduje się na kontynencie afrykańskim, wydało nam się bardziej zadbane i uporządkowane niż Algeciras, z którego przypłynęliśmy. Po całym dniu spędzonym na zwiedzaniu wróciliśmy wieczornym promem do Hiszpanii. Dopiero po powrocie dowiedzieliśmy się, że do Ceuty można dostać się również śmigłowcem z Andaluzji. W czasie naszej podróży koszt takiego przelotu był zbliżony do ceny biletu promowego. Gdybyśmy wiedzieli o tej możliwości wcześniej, z pewnością rozważylibyśmy tę nietypową formę podróży.
































